
Kto tutaj jest głównym bohaterem?
Ja już wiem, a Ty moja droga, a może drogi poczytaj dalej… Być może jesteś bywalczynią spotkań w moim studio i wiesz, że każde spotkanie, bez znaczenie czy jest to praktyka jogi, krąg kobiet, warsztaty, zawsze kończę relaksem przy moich instrumentach. W trakcie lub na koniec częstuję Cię czarką ziołowego naparu. Taki miły, kobiecy czas. Samo przygotowywanie herbaty, to również dla mnie rytuał. Często sama komponuję smaki. Otwieram moje słoiki z ziołami i dla mnie osobiście, właśnie od tego momentu rozpoczyna się oczekiwanie na moje gościnie. Puszczam intencję. Zapalam naturalne kadzidło lub włączam dyfuzor z dedykowanym na ten dzień olejkiem eterycznym, zapalam świece, zapodaję relaksujacą muzykę. Oj, już się dzieje. Uwielbiam to, ale do brzegu, nie o tym dzisiaj.
Zatem, był to wtorkowy wieczór. Śnieg zdążył już stopnieć w ogrodzie. Drobny przebłysk przedwiośnia. Wtorek nie byle jaki, bo ostatni wtorek miesiąca😎. Co oznacza, że ma się odbyć praktyka jin jogi w Studio Własny pokój. To wyjątkowy rodzaj jogi, niezwykle resetujący układ nerwowy, dlatego na ten dzień wybrałam do zaparzenia zioło o nazwie gojnik. Zioło to posiada wiele właściwości, których nie sposób tutaj wymienić, dlatego zachęcam Cię do pogłębienia tej wiedzy. To, co dedykowałam temu spotkaniu to równoważenie układu nerwowego. Gojnik reguluje poziom dopaminy i serotoniny w organizmie, poprawia nastrój i wspomaga myślenie. Dodaje energii, poprawia witalność i redukuje poczucie zmęczenia. Taką też zaplanowałam na ten dzień praktykę jin, wzbogaconą dodatkową sesją oddechową, zapraszając również do relaksu układ przywspółczulny.
Jeśli chodzi o napar wzbogaciłam go trawa cytrynową, trochę dla smaku, ale wiadomo że i ona ma mnóstwo zdrowotnych właściwości. Taki napar ziołowy, kiedy przyjdzie odpowiedni moment, przelewam do termosu, co by nam nie wystygł. I tutaj pojawia się drugi bohater dzisiejszej opowieści, a w zasadzie pojawiają się, bo to moje nowe okulary. Nowe, całkiem oryginalne z wyglądu, ale przede wszystkim dla mnie innowacyjne, bo ze szkłami progresywnymi. Kto posiada, ten wie, jak trudno jest przestawić oko na patrzenie trzema ostrościami, które na dodatek się przenikają. Optometrystka mówi, ze trzeba trochę czasu aby wzrok zaadoptował się. Nie jest łatwo! Dużo cierpliwości, to także lekcja dla mnie, że nie wszystko jest na pstryknięcie i nie natychmiast. To ważne doświadczenie. No i wyobraź sobie, że nalewając napar z imbryka, do termosu, jeszcze całkiem gorący, polałam sobie po dłoni 🧐. Normalnie nie wycelowałam! Czad! Zdarzyło mi się to chyba pierwszy raz w życiu!
I tutaj wchodzi kolejna bohaterka tego wpisu i to ta najważniejsza…
Lawenda, a raczej olejek eteryczny z lawendy Być może wiesz, ze lubię i używam produktów firmy doTerra. To ma znaczenie, bo testowałam wiele i czuję różnicę, ale nie o tym dziś.
Lekka panika, dłoń pod zimną wodę, tak mówiła mama. Potem nagle oświecenie, przecież mam olejek. Biegiem do studia, czas gra rolę. Dwie kropelki na wierzch dłoni. Czekam na efekt. Czuję nadal ten wrzątek na skórze. Po kilku minutach nacieram ponownie, czuje ulgę. Gorąco ustępuje. To tylko raptem kilka kolejnych minut. Jest nieźle.
Przychodzą do studia dziewczyny, jest przecież wtorek. Dzielę się z nimi spostrzeżeniami. Skóra już nie piecze, w ogóle, ale jest nadal tkliwa na dotyk. Wcieram więc delikatnie trzeci raz kilka kropel i … zapominam o bólu. Nie ma zaczerwienienia, żadnego śladu po oparzeniu. Mimo, że wiedziałam, że to właśnie tak działa, to dopóki sama się nie przekonałam na własnej skórze, dopóty nie mogłam zrozumieć, że to może być tak niesamowity efekt.
Rewelacja, więc dzielę się z Tobą. Warto i trzeba mieć w domu, just in case.
Olejek lawendowy posiada bardzo dużo właściwości. Działa relaksująco, antydepresyjnie, przeciwgrzybicznie, antyseptycznie, przy ukąszeniach owadów, no i jak dowiodłam sobie, a i może Tobie na oparzenia. Jeśli pomogło przy temperaturze, pewnie ok 70 stopni, to z pewnością pomoże również przy oparzeniach słonecznych.
Och, olejki eteryczne, to w ogóle niezwykła siła płynąca z natury. Uwielbiam i stosuję, bo tylko wtedy działają 🥰.
Z miłością
Anja
No responses yet